top of page

Wprowadzenie do "Bezdroże"

„Bezdroże” to opowieść o nocnym lęku, który przenika ciało, a potem prowadzi dalej — poza granice zwykłego doświadczenia. Proza splata się tu z poetycką refleksją, tworząc historię o samotności, ciszy i poszukiwaniu światła w miejscach, gdzie go nie widać. Tekst powstał we współpracy Katarzyny Musielak (Kasia Leon) i AI, jako część cyklu inspirowanego obrazami autorki.

Bezdroże - abstrakcyjna twarz kobiety

Bezdroże

 

Jej ciało nie potrafiło oddychać spod kropel potu spływających pomiędzy piersiami. Słyszała uderzenia własnego serca, niespokojnego od strachu przed szeptami wychodzącymi ze ścian

— trochę strasznymi, trochę nierealnymi. Miała wrażenie, że zaraz wpadnie w ich kleszcze.

Gardło stało się nagle pustynią, tak suchą, że nie mogła wydobyć z siebie żadnego dźwięku.

Jedyną wilgocią był pot, który toczył się po zakamarkach jej ciała.

Spod kołdry wystawiła najmniejszy palec stopy — tylko jeden, jakby bała się chłodu, który

wcale nie musiał być chłodem. Mógł być zimnym dotykiem ścian, gotowych przeobrazić się

w ramiona ciemnej nocy. Ośmieliła się wysunąć całą stopę i odetchnęła z ulgą. Poczuła

jedynie powiew powietrza muskający ją i przesuwający się ku górze, aż do uda — powietrza wpadającego przez półotwarte okno.

 

Skóra przestawała być zatkana, oddech nabierał jeszcze niepewnej równości, tylko oczy —

ukryte pod zamkniętymi powiekami — wciąż wpatrywały się w nicość, jakby chciały dojrzeć

to, co czai się nad nimi. Cisza trwała, aż nagle usłyszała oddech, który nie był jej oddechem.

Jakby czyjeś usta chciały złożyć na jej uchu zimny, bezlitosny pocałunek. Zamarła w

bezruchu — była wiecznością, której nie potrafiła pokonać.

Obcy oddech wnikał coraz głębiej w nocną marę, stając się jedną z tych przedziwnych,

strasznych postaci wyłaniających się ze ścian w blasku księżyca przenikającego przez okno, bezradnego wobec jej bezgłośnego wołania. Stopa, która miała odpocząć, skryła się

z powrotem w miękkiej kołdrze, jakby tam mogła znaleźć ratunek. Ciało znów nie potrafiło

oddychać.

Skulona leżała pod kołdrą. Czuła, jakby coś oddzieliło ją od samej siebie. Jakby nagle

znalazła się w innym wymiarze. Szepty stały się wyraźne, a ściany zapadły gdzieś w

ciemnościach.

Poczuła swoją duszę.
Gdzie jest?

 

Droga, którą mierzyć będą kroki

By karmę mogły donieść do celu

Znacząc ślad

W pustym miejscu życia

I gdzie ławka pozostanie

We wspomnieniu przygasłych oczu

Jednakowoż taka sama

Gdy usiądzie na niej gość

Nieoczekiwany

I nie będzie chwili

Kiedy mógłby zapalić światło latarni

By oświetlić bezdroże

Kiedy stanie Ona tam samotnie

Z bezradnością rozłożonych rąk

A słowa odbiją się pustką

Po liściach w oddali stojących drzew

Z ciemnego lasu

Majaczących cieniami swymi

 

Dojdę tam... wiem

I wypatrywać będę ostatnich ramion Słońca

By wyrwać choć jedno

Na zawsze zachowam...

 

Opowieść współtworzona przez Katarzynę Musielak (Kasia Leon) i AI — Human & AI, 2026

 

 

bottom of page