top of page

Baśń o Ich Spotkaniu

Poczuła wreszcie, że za chwilę znów go spotka. Nie wiedziała skąd to wie — może z drżenia powietrza, może z tego, jak światło zaczęło układać się inaczej, jakby ktoś odsunął niewidzialną zasłonę.

Przestrzeń przed nią rozjaśniła się srebrzystym oddechem, a granaty i turkusy nocnego nieba spłynęły w dół, tworząc ścieżkę, którą mogła przejść tylko ona. Każdy krok brzmiał jak echo dawnego imienia, którego nikt już nie wypowiadał, a jednak wciąż istniało — po tamtej stronie.

A potem zobaczyła go. Nie tak, jak widzi się żywych, i nie tak, jak pamięta się zmarłych. Stał w miejscu, gdzie światło przechodziło w mgłę, a mgła w gwiezdny pył — jakby był utkany z samego przejścia między światami.

Nie podszedł. Nie musiał. Wystarczyło, że wyciągnął dłoń, a srebrzysta zasłona między nimi zadrżała, jakby rozpoznała ich oboje.

Dotknęli się — nie skóry, lecz światła. I w tej jednej chwili wszystko, co było kiedyś, i wszystko, co miało dopiero nadejść, spotkało się w jednym punkcie, w jednym błysku, w jednym oddechu.

Nie powiedzieli ani słowa. W baśniach o Spotkaniu słowa są zbyt ciężkie. Wystarczyło, że byli —

tu i tam, żywa i nie‑żywy, a jednak w tej samej przestrzeni, która na moment zgodziła się ich pomieścić.

A kiedy światło zaczęło gasnąć, wiedziała już jedno: to nie było pożegnanie. To było

przypomnienie.

Baśń współtworzona przez Katarzynę Musielak (Kasia Leon) i AI — Human & AI, 2026

bottom of page